8 solonych kilek lub filetów anchois, 1 cf dag wędliny (szynka lub kiełbasa),2 jajka, 4 ziemniaki, 2 marchwie, 4 marynowane ogórki, jabłko, pół szkla­nki zielonego groszku, pół szklanki majonezu, sól.Ziemniaki, marchew i jajka ugotować, pokrajać w kostkę, 1 jajko zostawiając do dekoracji. Ogórki obrać i także pokrajać. Jeśli gro­szek jest świeży – ugotować go. Wszystkie składniki wymieszać z majonezem, włożyć do salaterki, na wierzchu położyć przepoło­wione i oczyszczone kilki (można je ozdobnie zwinąć) lub fileciki anchois; położyć także zwiniętą w ruloniki wędlinę, przybrać boki zielonym groszkiem i talarkami jajka na twardo.

Na wiosnę gotowano zupy z pokrzyw, szczawiu i innych roślin dziko rosnących; kończyły się już w tym okresie zapasy zboża, trzeba było rezygnować z ulubionych zup mącznych, a mąki zosta­wić przynajmniej tyle, aby wystarczyło jej na malutkie bochenecz- ki chleba z gotowanym jajkiem w środku -Jeivakakk”, które w dniu wyganiania bydła na pastwiska wręczano każdemu pastuchowi. Na Zielone Świątki przyrządzano rozmaite potrawy z jajek i twa­rogu, wypiekano m.in. sernik – „korp”, doprawiany kminem i solą.Przed św. Janem i sianokosami robiono ser o swojskiej nazwie „só/r”; ususzony na powietrzu stanowił nieodłączną zakąską do piwa podczas uroczystości świętojańskich, posilano się nim także pracując w polu.

 

Albo – uczciwszy uszy współ­czesnych ekologów – czy nie marzy się Państwu toast wzniesiony sokiem wydobytym z żywego drewna klonów względnie brzóz? Pi­jano takie napoje powszechnie i bardzo chętnie, zarówno w posta­ci soku świeżego, jak i sfermentowanego.Rok odmierzany był dawniej nie tylko kalendarzem, ale i potrawa­mi, ściśle związanymi z sezonowo zwiększoną podażą określo­nych produktów:Na Nowy Rok wypiekano specjalne ciasto ozdobne „Naari- kakk”, przystrajane kłosami i szyszkami.  Tradycyjną potrawą na dzień popietcowy była grochówka z nó­żkami wieprzowymi; strączkowe jadano w ogóle bardzo chętnie: dostarczały wartościowego białka, a łatwiejsze były jednak do zdo­bycia niż… wieprzowe nóżki; szczególnie uprzywilejowaną pozyc­ję zajmowały: bób i soczewica.

Cały kraj to nizi­na łagodnie pochylona ze wschodu na zachód, krajobraz urozma­icają niewielkie wzgórza. Klimat, jakkolwiek dość łagodny, pozwa­lał jedynie na uprawę żyta, owsa i jęczmienia, chociaż nieznaczne tylko ilości gruntów można było przeznaczyć na ten cel; wielkie ob­szary kraju pokrywały tundry, lotne piaski i złoża dolomitów. Niedo­statek gruntów ornych zawsze był przyczyną niewielkiego zalud­nienia kraju, większego terytorialnie niż np: Belgia, Dania, Holan­dia czy Szwajcaria (obecnie: 45,1 tys km2).Niezbyt obfite plony roślin uprawowych rekompensowały jednak rybne wody, a łąki nadrzeczne sprzyjały rozwojowi hodowli. Oczywiście, obecnie oblicze kraju zdecydowanie się zmieniło: Estońska Socjalistyczna Republika Radziecka przekształciła się z kraju rolniczego w nowoczesny organizm przemysłowo-rolniczy, przodujący w wielu dziedzinach produkcji ZSRR.

Podstawowym pożywieniem Estończyków był zawsze chleb, po­trawy mączne, ryby i – w mniejszych już ilościach – mięso. Warto zadać sobie pytanie, w jakiej mierze warunki naturalne kraju poz­walały na zaspokajanie potrzeb konsumpcyjnych ludności. Właś­ciwie pytanie to należałoby sformułować w trybie warunkowym: w jakiej mierze warunki naturalne kraju pozwalałyby zaspokajać po­trzeby konsumpcyjne ludności, gdyby nie określone struktury spo- łeczno-polityczne? Estonia leży na wschodnim wybrzeżu Bałtyku, pomiędzy zatokami Fińską a Ryską, i należy do niej blisko 800 wysp. Ze wschodu gra­nicą tego obszaru etnicznego jest jezioro Pejpus.